Po raz ostatni budzą nas dziś odgłosy gruzińskich świerszczy. Pakujemy nasze rzeczy i żegnamy się z Ogrodem Botanicznym. Jak zwykle złapanie autostopa zajmuje nam zaledwie kilka minut i tym sposobem o godzinie 12 jesteśmy już w Kutaisi. Autobusem nr 1 (30 tetri/os) dojeżdżamy do centrum miasta, skąd wspinamy się na wzgórze, na którym znajduje się średniowieczna Katedra Bagrati. Następnie udajemy się na pobliski targ, gdzie obkupujemy się w gruzińskie pamiątki: wino domowej roboty, snikersy (zwane churchkhelą), przyprawy, owoce. Trochę zmęczone chodzeniem z plecakami w tak ciepły dzień (którymi zresztą wszędzie wzbudzałyśmy zainteresowanie), siadamy w parku i odpoczywamy. Ze względu na nasze ciężkie plecaki i dwutygodniowe zmęczenie kończymy na tym zwiedzanie Kutaisi. Posilamy się ostatnim chacapuri, po czym udajemy się na lotnisko, gdzie odprawa i lot przebiegają nam spokojnie. Zadowolone i pełne wrażeń wracamy do domu.
PODSUMOWANIE
1. Nawet w październiku zabierz ze sobą krem od słońca, gdyż nasze spalone nosy żałują, że tego nie zrobiłyśmy.
2. Należy pamiętać, że pieszy na drodze nie ma nigdy pierszeństwa. Bezpieczne przejście przez ulicę może natomiast ułatwić kontakt wzrokowy z nadjeżdżającym kierowcą.
3. O cenę marszrutki pytaj się innych pasażerów - kierowcy lubią bardzo naciągać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz