Po drodze musimy się zmierzyć z przejściem przez lodowatą rzekę, wypływającą z lodowca. Zdejmujemy więc buty i starając się nie stracić równowagi z ciężkim plecakiem na śliskich kamieniach, przechodzimy dzielnie na drugą stronę. Następnie wchodzimy 400m stromo pod górę, gdzie na szczycie spotyka nas kolejna niespodzianka - śnieg. Po raz kolejny podziwiamy piękną panoramę Kaukazu, w której jesień miesza się z zimą. Z góry schodzimy na tyle długo, że w Iprali znajdujemy się dopiero po 18stej. Z racji tego, że ok. 19stej zachodzi słońce, decydujemy się taksówką jeszcze dziś dojechać do Ushguli (40lari za nas dwie).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz