piątek, 19 czerwca 2015

Ushguli - cel osiągnięty! (08.10.2014)




Rozsuwając namiot dzisiejszego poranka zostajemy zaskoczone szronem. Była to najzimniejsza noc jak do tej pory. W sumie można się było tego spodziewać śpiąc na wysokości ponad 2000m n. p. m. Posilamy się gruzińskim ciepłym śniadaniem (chacapuri, jajecznica) i z nowymi siłami ruszamy do oddalonego o 15km Iprali. 

Po drodze musimy się zmierzyć z przejściem przez lodowatą rzekę, wypływającą z lodowca. Zdejmujemy więc buty i starając się nie stracić równowagi z ciężkim plecakiem na śliskich kamieniach, przechodzimy dzielnie na drugą stronę. Następnie wchodzimy 400m stromo pod górę, gdzie na szczycie spotyka nas kolejna niespodzianka - śnieg. Po raz kolejny podziwiamy piękną panoramę Kaukazu, w której jesień miesza się z zimą. Z góry schodzimy na tyle długo, że w Iprali znajdujemy się dopiero po 18stej. Z racji tego, że ok. 19stej zachodzi słońce, decydujemy się taksówką jeszcze dziś dojechać do Ushguli (40lari za nas dwie).












Śpimy w Guest Housie, gdzie gospodarze częstują nas gruzińską wódką - Czaczą, której po raz pierwszy mamy okazję spróbować.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz