W Tbilisi wysiadamy przy McDonaldzie, gdzie spotykamy się z couchsurferem - Alexem, który zgodził się przyjąć nas pod swój dach na trzy dni. W tym samym czasie poznajemy też Katię z Moskwy, która również w ramach couchsurfingu nocuje u Alexa. Nasz gospodarz częstuje nas na kolację gruzińskim chacapuri i pierożkami z mięsem, a także winem domowej roboty. Najedzone, po dniu pełnym wrażeń szybko zasypiamy.
czwartek, 25 czerwca 2015
Vardzia po burżujsku (30.09.2014)
W Tbilisi wysiadamy przy McDonaldzie, gdzie spotykamy się z couchsurferem - Alexem, który zgodził się przyjąć nas pod swój dach na trzy dni. W tym samym czasie poznajemy też Katię z Moskwy, która również w ramach couchsurfingu nocuje u Alexa. Nasz gospodarz częstuje nas na kolację gruzińskim chacapuri i pierożkami z mięsem, a także winem domowej roboty. Najedzone, po dniu pełnym wrażeń szybko zasypiamy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz